Klient zaciągnął kredyt na 50 000 zł i przez siedem lat regularnie spłacał raty, aż poprosił bank o podsumowanie dotychczasowych wpłat. Okazało się, że oddał już więcej, niż pierwotnie pożyczył, choć do końca umowy pozostało jeszcze około 2,5 roku. Z tego powodu zgłosił się do naszej kancelarii. Po analizie dokumentacji ustaliliśmy, że bank nie wskazał jasno rzeczywistej kwoty wypłaconej klientowi. Odsetki naliczał również od kosztów, których klient faktycznie nie otrzymał. Dzięki naszym działaniom Sąd Okręgowy wstrzymał obowiązek spłaty odsetkowej części rat na czas procesu, a Sąd Apelacyjny w Lublinie podtrzymał to stanowisko.
Jedno zestawienie wpłat od banku, wiele wątpliwości
Umowę kredytu gotówkowego nasz klient zawarł w 2017 roku. Kredyt został rozłożony na 120 rat, czyli 10 lat. Przez pierwsze siedem lat regularnie spłacał zobowiązanie.
W pewnym momencie postanowił jednak dokładniej sprawdzić swoją sytuację. Poprosił zatem bank o pełne rozliczenie kredytu, czyli zestawienie wszystkich dotychczasowych wpłat.
Warto również dodać, że na dzień, w którym rozpoczęliśmy naszą interwencję, pozwanym w sprawie był Santander Bank Polska, czyli tzw. następca prawny Deutsche Bank Polska, z którym klient pierwotnie zawarł umowę. Z kolei obecnie następcą prawnym Santander Bank Polska jest Erste Bank.
Odpowiedź banku okazała się zaskakująca. Po siedmiu latach spłaty klient oddał już prawie 57 000 zł, mimo że faktycznie otrzymał do dyspozycji 50 000 zł. Co więcej, do końca umowy pozostawało jeszcze ok. 2,5 roku spłaty.
To właśnie z tym rozliczeniem klient zgłosił się do naszej kancelarii.
Jakie nieprawidłowości w umowie kredytu wykazała nasza analiza?
Po przeanalizowaniu dokumentów szybko ustaliliśmy, że problem nie dotyczył wyłącznie wysokości dotychczasowych rat. Istotne nieprawidłowości znajdowały się już w samej konstrukcji umowy.
W umowie bank wskazał obok siebie dwie różne wartości:
- 54 136 zł – „kwota kredytu z uwzględnieniem kosztów”,
- 52 736 zł – „całkowita kwota kredytu”.
Do kwoty 54 136 zł bank doliczył między innymi 1 400 zł opłaty przygotowawczej oraz 2 736 zł składki ubezpieczeniowej. Problem polegał na tym, że były to koszty potrącone przez bank z góry. Klient nigdy nie otrzymał tych pieniędzy do swojej dyspozycji.
Na jego konto trafiło zaś 50 000 zł. I właśnie tej kwoty, czyli pieniędzy, które klient rzeczywiście otrzymał, w umowie nie wskazano ani razu.
Na czym polegało naruszenie interesu konsumenta przez bank?
Tu dochodzimy do sedna. Skoro bank „powiększył” kwotę kredytu o swoje własne koszty (te 4 136 zł), to od tak zawyżonej kwoty naliczał później odsetki. Klient płacił więc odsetki także od kwot, których nigdy nie otrzymał do swojej dyspozycji, ponieważ składka i opłata przygotowawcza zostały potrącone przez bank z góry. Bank potrącił je od razu na swoją rzecz.
Jeśli zatem odsetki policzono od błędnej podstawy, to błędne muszą być również dwie kolejne liczby:
- RRSO, czyli rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania, która ma pomóc konsumentowi ocenić i porównać koszt kredytu,
- całkowitej kwoty do zapłaty, czyli sumy wszystkich kwot, które konsument powinien oddać bankowi w związku z umową.
Obie te wartości są w umowie po to, żeby konsument mógł świadomie porównać, u kogo pożyczyć taniej. Jeśli są zawyżone, tracą sens. To właśnie narusza jeden z podstawowych obowiązków informacyjnych banku, zawarty w art. 30 ust. 1 pkt 7 ustawy o kredycie konsumenckim.
A takie naruszenie otwiera klientowi drogę do bardzo mocnego narzędzia: sankcji kredytu darmowego.
Sankcja kredytu darmowego – na czym polega i jakie korzyści daje kredytobiorcy?
Brzmi technicznie, ale idea jest prosta. Jeśli bank naruszy określone w ustawie obowiązki wobec konsumenta, ten może złożyć pisemne oświadczenie i spłacać kredyt bez odsetek i bez pozostałych kosztów, czyli oddać tylko to, co realnie pożyczył. Kredyt staje się „darmowy”: klient zwraca sam kapitał, a wszystkie zarobki banku na tej umowie znikają.
Jest to po prostu rodzaj „kary” dla banku za nierzetelne poinformowanie konsumenta. I to właśnie z niej skorzystał nasz klient. Skoro pożyczone 50 000 zł już bankowi oddał, spór dotyczy w istocie tego, że wszystko, co zapłacił ponad kapitał, powinno do niego wrócić.
Jakie kroki podjęliśmy, aby wstrzymać płatność rat kredytu naszego klienta?
Proces o zwrot pieniędzy potrafi trwać. Dlatego równolegle wystąpiliśmy o zabezpieczenie czyli o to, żeby na czas trwania sprawy sąd tymczasowo uregulował sytuację stron. Sąd Okręgowy przychylił się do wniosku i wstrzymał płatność odsetkowej części rat do czasu rozstrzygnięcia sporu.
Żeby uzyskać takie zabezpieczenie, trzeba wykazać dwie rzeczy: że klient ma w nim interes prawny oraz że jego roszczenie jest prawdopodobne. Obie przesłanki później potwierdził Sąd Apelacyjny.
Interes prawny sąd uzasadnił tak: strony łączy umowa przedsiębiorcy z konsumentem, o istotnych skutkach ekonomicznych. Bez zabezpieczenia klient musiałby dalej płacić kwoty realnie wpływające na jego sytuację majątkową, a w razie wygranej odzyskanie tych pieniędzy od banku byłoby znacznie trudniejsze.
Sąd dodał jeszcze ważną rzecz: wstrzymanie odsetkowej części rat nie jest zaspokojeniem roszczenia z góry, a jedynie tymczasowym uregulowaniem sytuacji stron na czas procesu.
Jakie dokumenty przedstawiliśmy sądowi, aby uprawdopodobnić roszczenie?
Druga przesłanka to prawdopodobieństwo roszczenia. I tu warto zwrócić uwagę na coś, co w tej sprawie było naszym atutem: nie potrzebowaliśmy do tego opinii biegłego. Wszystko wynikało wprost z dokumentów.
Sprzeczność kwot widać było w samej umowie. Wystarczyło zestawić ze sobą wskazane w niej kwoty. To, że bank naliczał odsetki od kwoty powiększonej o swoje koszty, wynikało z kolei z zaświadczenia wystawionego przez sam bank.
Do tego przedstawiliśmy:
- oświadczenie klienta o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego (z potwierdzeniem odbioru przez bank),
- wezwanie do zapłaty
- odmowną odpowiedź banku.
Odwołanie banku i przegrana – co stwierdził sąd, przyznając nam rację?
Bank nie pogodził się z decyzją i złożył zażalenie. Podniósł w nim 4 argumenty:
- Termin na złożenie oświadczenia – bank twierdził, że klient spóźnił się o pięć lat. My wskazywaliśmy, że termin biegnie od wykonania umowy, która nadal trwa,
- Odsetki od kredytowanych kosztów – bank uznał ich naliczanie za dopuszczalne. Wskazywaliśmy, że zawyżyło ono koszty kredytu, RRSO i całkowitą kwotę do zapłaty.
- Wypłacalność banku – bank przekonywał, że klient nie jest zagrożony, powołując się na swoje miliardowe zyski. Sąd uznał, że dobra kondycja banku nie wyklucza interesu prawnego konsumenta.
- Zakres zabezpieczenia – bank twierdził, że wstrzymanie rat daje klientowi z góry to, czego dopiero domaga się w procesie.
Sąd Apelacyjny w Lublinie oddalił zażalenie w całości, uznając, że interes prawny klienta został uprawdopodobniony, podobnie jak roszczenie o sankcję kredytu darmowego.
Jakie znaczenie ma ta sprawa dla osób, które są w trakcie spłacania kredytu?
Ta historia dobrze pokazuje, jak łatwo spłacając kredyt rok po roku nie zauważyć, że coś jest z nim nie tak. Nasz klient przez siedem lat płacił raty w dobrej wierze. Dopiero rozliczenie, o które sam poprosił, pokazało problem. Pożyczył 50 tysięcy złotych, oddał już bankowi prawie 57 tysięcy i wciąż musiał płacić.
Jak widzisz, dzięki naszej interwencji przestał płacić odsetkową część rat już na czas procesu, a Sąd Apelacyjny potwierdził, że miał do tego pełne prawo.
Teraz z kolei walczymy o to, żeby wszystko, co klient nadpłacił ponad pożyczony kapitał, do niego wróciło.
Jeśli spłacasz kredyt gotówkowy i masz wrażenie, że oddajesz podejrzanie dużo, albo po prostu nigdy nie sprawdziłeś, ile realnie już zapłaciłeś, warto to zweryfikować. Czasem odpowiedź kryje się w liczbach, które w umowie po prostu nie pasują do siebie.
Z tego powodu zachęcamy do kontaktu z kancelarią zajmującą się sprawami SKD. Zajmiemy się weryfikacją dokumentacji, znajdziemy i wskażemy naruszenia przepisów, a następnie wyliczymy możliwe korzyści. Dopiero na podstawie tego pomożemy Ci podjąć właściwą decyzję.
Powyższy opis oparty na sprawach prowadzonych przez Kancelarię. Dane identyfikujące klientów i kwoty zostały zmienione. Opisane rozstrzygnięcia dotyczą postępowania zabezpieczającego – sprawy pozostają w toku, a udzielenie zabezpieczenia nie przesądza o ich wyniku.